3 kroki do zdrowia

Żyjemy w świecie rozdwojenia jaźni: z jednej strony wciąż słyszymy o tym, jak zbawienne dla naszego organizmu jest zdrowe odżywianie się, ruch na świeżym powietrzu, joga, relaks i kontakt z naturą. Z drugiej – zewsząd osacza nas propaganda sukcesu, do którego prowadzi droga pełna stresów, napięć, szybkich mało wartościowych posiłków oraz poczucie, że wciąż robimy za mało. I bądź tu człowieku mądry! I – co jeszcze trudniejsze – bądź zdrowy…


Dzień przeciętnego pracownika korporacji podporządkowany jest zazwyczaj schematowi, jaki dyktuje mu praca. Niemniej jednak współczesny człowiek jest na tyle świadomy potrzeb własnych i własnego ciała, że doskonale wie, by w natłoku codziennych spraw znaleźć czas na chwilę oddechu. I to niekoniecznie przenośnie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak ważne jest prawidłowe oddychanie. Kiedy organizm otrzymuje za mało tlenu, szybciej się męczy. Pojawiają się również bóle głowy, uczucie znużenia i rozdrażnienie. A długotrwały „tlenowy głód” prowadzi nawet do obniżenia sprawności intelektualnej, obniża odporność i może być przyczyną chorób układu oddechowego i pokarmowego. Powoduje również pogorszenie kondycji skóry, która szybciej się starzeje i znacznie wolniej regeneruje. Prawidłowe oddychanie jest zatem jednym z obowiązkowych elementów zdrowego trybu życia.

Kiedy już uregulujemy oddech, przyjdzie pora na to, aby zastanowić się nad właściwą dietą. Jeśli tylko chcemy, znajdziemy tysiące różnych „najlepszych diet” – w internecie, w prasie, w poradniach żywieniowych… Cudowne diety mogą nam też wymyślić ciocie, dziadkowie, przyjacielscy szamani i koleżanki z biura. Każdy będzie wiedział najlepiej, co dla nas najlepsze, a my możemy przebierać jak w ulęgałkach. Ale możemy też wybrać inną opcję, która będzie kombinacją wszystkich zasłyszanych rad – możemy po prostu wsłuchać się w siebie. Poobserwować swoje ciało i zastanowić się, po jakich pokarmach czujemy się tak, że mamy ochotę przenosić góry, a po jakich cierpimy katusza lub chcemy zwyczajnie iść spać. Co czyni nas ociężałymi? Poddenerwowanymi? Może po czymś mamy wysypkę? Nie musimy od razu zrezygnować ze wszystkich możliwych łakoci, które sprawiają nam przyjemność. Być może wystarczy, że stopniowo zmniejszymy częstotliwość tych gastronomicznych grzeszków, a odkryjemy zupełnie nowe, zdrowsze zamienniki? Wszak niezbadane są wyroki ludzkich kubków smakowych. Kiedy już odkryjemy, jakie jedzenie sprawia, że czujemy się zdrowi i pełni sił, wyeliminujmy z diety „wrogów” z przeciwnej strony barykady. Na pewno warto zrezygnować ze śmieciowego jedzenia i pustych kalorii, jakich nam dostarcza. Warto również pielęgnować rytuał samego jedzenia, poświęcić mu chwilę, na jaką zasługuje. Delektować się smakiem. Trzeba również nauczyć się żuć (tak właśnie! – żuć!) wystarczająco długo, aby nie wrzucać do żołądka dużych kawałków pokarmu. Banalne i bardzo trudne, prawda?

Tara Stiles

Trzecim niezbędnym elementem jest oczywiście ruch. Można być amatorem różnych sportów, najważniejsze, aby sprawiał on nam przyjemność i dawał satysfakcję. Ostatnio jednym z najbardziej popularnych aktywności jest joga – wschodnia filozofia zajmująca się związkiem pomiędzy ciałem a umysłem. Skąd się wzięła fascynacja tą formą treningu? Być może z tęsknoty za czymś tajemniczym i odległym, tą specyficzną aurą skupienia i egzotyki , dzięki której niemal czujemy na twarzy wschodzące nad Gangesem słońce? A może nie warto szukać aż tak natchnionych przyczyn, bo zwyczajnie – brakuje nam wyciszenia i spokoju; czegoś co pozwoli nam zapomnieć o zewnętrznej gonitwie i pomoże osiągnąć życiową równowagę. A dodatkowo zadba o nasze ciało i kondycję. I chociaż oczywiście – kuszące może wydawać się nawet wstawanie o świecie, aby powitać wschodzące słońce, nie wszyscy mamy na to czas i (aż tak silny) zapał. Mawiają, że joga jest dla każdego, wystarczy po prostu dobrać dla siebie odpowiedni zestaw ćwiczeń i stosować je konsekwentnie do momentu, aż staną się dla nas zdrową i przyjemną rutyną.

Wszystko pięknie ładnie – tylko jak te wszystkie zdrowe nawyki wprowadzić w życie? Ktoś ma jakiś zgrabny plan? Taki krok po kroku, aby nie trzeba już było się o nic martwić i nad niczym zastanawiać?

Nie ma tak łatwo! Każdy plan będzie wymagał naszej wewnętrznej akceptacji i zgody. Inaczej istnieje spora szansa, że najzwyczajniej w świecie… nie wypali. A tego przecież nie chcemy.

Ale jest coś, co mogę Wam poradzić. Coś, co mnie osobiście bardzo zainspirowało i dało kopniaka na rozpęd. To książki Tary Stiles. Jej pierwszy poradnik – „Dieta na twoich zasadach”, ukazał się w polskiej wersji już jakiś czas temu. Kolejny – „Kuchnia na twoich zasadach” – ma się pojawić w styczniu. Póki co część przepisów z książki można znaleźć w internecie. Dziewczyna ma 35 lat, prowadzi szkoły jogi na całym świecie, a przy tym pisze o tym, co dobrze jest jeść i jak dbać o swoje ciało. A przy tym nieustannie podkreśla, że we wszystkich zdrowych nawykach musi zawierać się nasza własna intuicja. Co ucieszyła mnie najbardziej, jej pierwsza książka szczegółowo rozpisuje plan na cały miesiąc – począwszy od tego, co zjeść o jakiej porze dnia i jaki rodzaj jogi zastosować. Jak dla mnie wszystko ma sens i póki co – działa! Nie mówię, że musi się spodobać absolutnie wszystkim, ale coś mi mówi, że są spore szanse, aby tak się właśnie stało.

tara-food

Czytaj Więcej

Leave a Reply

*