Najlepsze kosmetyki dla przyszłych młodych panien to takie, które panny zrobią same

Najlepsze kosmetyki dla przyszłych młodych panien

to takie, które panny zrobią same 


W wirze przygotowań do ślubu nie ma czasu na paplanie się w olejach, ziołach i owocach – powiecie. A ja odpowiem Wam na to – dla chcącego nic trudnego. Samodzielne przygotowywanie kosmetyków nie jest wcale takie trudne i pracochłonne, jak by się mogło wydawać. Szczególnie że niedawno w księgarniach pojawiła się książka „Kosmetyki naturalne DIY” i jest to doskonały poradnik dla początkujących naturalno-kosmetycznych miłośników.

 

aij-66

fot. Gosia Żuk

Składniki zazwyczaj kupicie w sklepie przy okazji codziennych zakupów. Inne zamówicie przez internet – w końcu w dzisiejszych czasach to kwestia pięciu minut. Nie potrzebujecie też wcale specjalistycznych urządzeń, zazwyczaj wystarczą wam akcesoria, które już macie w kuchni – przecież każdy ma garnek, durszlak czy drewnianą łopatkę, a i blender czy elektryczny młynek do kawy coraz częściej pojawiają w naszym domowym wyposażeniu. Potem wystarczy Wam już zwykły zapał do tworzenia albo po prostu – zdrowy rozsądek, bo w końcu dbanie o zdrowie i urodę to coś, co powinno przychodzić zupełnie naturalnie.  Czyż nie? 🙂

USTA

Najlepiej zacząć od przygotowywania rzeczy, które się najbardziej lubi. Ja np. jestem uzależniona od smarowania ust. Cóż za wyznanie, prawda? Na pewno trochę przesadzam, ale prawda jest taka, że zawsze mam przy sobie pomadkę ochronną albo jakiś balsam. Problem w tym, że większość pomadek z drogerii czy supermarketów zamiast odżywiać, wysusza skórę, przynosząc efekt odwrotny od zamierzonego. W rezultacie im częściej smaruję usta, tym większą czuję potrzebę, aby robić. A przecież nie o to chodzi, prawda? Dlatego pierwszymi naturalnymi kosmetykami, które zrobiłam w domowych zaciszu, były słodki peeling i kakaowy balsam do ust. Zachęcił mnie również wstęp do przepisu peelingu z książki:

Najczęściej przydaje się po gorących pocałunkach przy chłodnej, wietrznej pogodzie… Kiedy z rozpaczą stwierdzisz, że masz spierzchnięte wargi, ten peeling pomoże ci je wygładzić. Zawarte w nim oleje dostarczą wszystkich niezbędnych substancji odżywczych.

kosmetyki…wiecie same, jak całuśny jest okres narzeczeństwa oraz jak kapryśna bywa pogoda w naszym pięknym kraju. Dlatego taki peeling przed ślubem jest wyjątkowo pożądanym towarem. Kakaowy balsam na zimę jest równie przydatny. W dodatku bardzo wydajny i – wierzcie lub nie – nie uzależnia! No i cudownie pachnie. Wyłącznie naturalne, sprawdzone składniki zapewniają, że można bezkarnie oblizywać usta bez obawy, że zjada się przy tym szkodliwe chemiczne składniki. Olej kokosowy i oliwa zmiękczą wargi, a olej rycynowy nadaje połysk. Cmok Cmok!

Twarz

Gładka i rozświetlona cera o świeżym wyglądzie to wg mnie podstawa w wyglądzie panny młodej. Makijaże ślubne i photoshop działają cuda – to prawda!, ale po co sięgać po cuda, skoro zawczasu można zadbać o swoje naturalne piękno?

W ramach pielęgnacji twarzy postanowiłam wypróbować przepis na regenerujący krem z olejem arganowym. Autorki książki piszą, że z powodu swojej uniwersalności olej araganowy – zwany też złotem Maroka –  jest królem pośród wszystkich olejów. Skoro wkrótce miałam zostać królową wieczoru (a przy okazji dnia i nocy), uznałam, że nie ma dla mnie odpowiedniejszej receptury. Olej ten w połączeniu z olejami z dzikiej róży i wiesiołka stanowi doskonałą bazę kremu regenerującego. I rzeczywiście – regeneruje! Po okresie letnim, kiedy moja skóra była zmęczona opalaniem (uwielbiam się opalać i nic na to nie poradzę), krem spisał się wyśmienicie! Używałam go przez parę tygodni wieczorem i rano.

Ciało

Kolejnym faworytem okazał się przepis na aromatyczne kakaowo-migdałowe kule do kąpieli. Dlaczego? Uwielbiam leżeć w wannie… Jesienią i zimą, kiedy dni są krótkie i chłodne, co najmniej raz w tygodniu funduję sobie wieczorny kąpielowy gorący relaks. Wtedy cała moja  łazienka wypełnia się czekoladowym aromatem, a ja włączam ulubioną płytę i prawdziwie odpoczywam. Po kąpieli moje skóra pozostaje idealnie nawilżona za sprawą oleju kokosowego, a ja zapominam, że za oknem jest zimno i wietrznie.

Włosy

I ostatni przepis, który gorąco polecam to receptura na zmiękczającą maskę do włosów z żółtka jajka i awokado. Jest banalnie prosta w wykonaniu, a daje naprawdę dobre efekty! Awokado jest bogate w witaminy B i E, które wzmacniają strukturę włosa od korzeni aż po same końce. Zaś dzięki białku i cholesterolowi zawartym w jajkach, są one w stanie odpowiednio odżywić skórę głowy i cebulki włosów. Oprócz tego żółtko jajka  przywróci skórze naturalną równowagę lipidową, która jest często zachwiana pod wpływem źle dobranych szamponów, które produkowane są na masie mocnych detergentów. Stosując taka maseczkę raz w tygodniu, zauważyłam, że mniej włosów zostaje na szczotce. A ponieważ do przepisu potrzebna jest jedynie połowa awokado, drugą połowę zjadam. Doprawioną pieprzem lub w mini porcji pysznego guacamole.

Żona, nie-żona – prawda jest taka, że kosmetyki naturalne na dobre zagościły w mojej (ups – już naszej!) łazience i nie wyobrażam sobie, żebym miała się kiedyś z nimi rozstać. Bo po co? W ich stosowaniu widzę same plusy, a jeden z tych, o którym nie wspomniałam wcześniej to fakt, że przy ich wytwarzaniu można się świetnie bawić (i podjeść co smaczniejsze składniki…). Poza tym w dobie wszechobecnej masowości i komercji, czuję się naprawdę dobrze, mając coś wyjątkowego, naturalnego i zdrowego. I nie ukrywam – daje mi to satysfakcję. Dlatego zachęcam wszystkich, niezależnie od stanu cywilnego i płci – DIY, czyli zróbcie to samo sami. 😀

 naturalne_kosmetyki_front2_3d

Przepisy zaczerpnięte z książki “Kosmetyki naturalne DIY” autorstwa Leny Sokolovskiej i Jovity Vysniauskiene

Czytaj Więcej

Leave a Reply

*